turysta@carownica.pl tel. +48 41 242 42 19

Historyczne Miasta

Kielce to miasto, do którego warto się wybrać choćby na jeden dzień. Na Wzgórze Zamkowe, na którym w Pałacu Biskupów znajduje się siedziba Muzeum Narodowego, do Bazyliki Katedralnej. Trzeba przespacerować się głównym deptakiem Kielc – ulicą Sienkiewicza, odkryć rezerwat przyrody na Kadzielni, przystanąć koło kościoła pw. św. Wojciecha, wdepnąć do opactwa na Karczówce, zaglądnąć do Muzeum Zabawek i Zabawy. 
Powstanie Kielc legenda wiąże z Mieszkiem, synem Bolesława Śmiałego. Przed ponad 900 laty w miejscu, gdzie dziś leży stolica województwa świętokrzyskiego, były nieprzebyte, pełne zwierzyny lasy, które przyciągały myśliwych. Polował tu także Mieszko. Kiedy w pogoni za zwierzyną zgubił swoich kompanów, wyjechał na nieznaną polanę i strudzony zasnął w trawie. Przyśniło mu się, że został napadnięty przez zbójców, a ci usiłują wlać mu do ust truciznę. Gdy zaczął już tracić siły, nagle objawił mu się św. Wojciech, uniósł pastorał i na ziemi nakreślił kręty szlak, który przemienił się w strumień wody. Mieszko obudził się, nieopodal ujrzał źródło. Woda w nim była smaczna, przejrzysta, taka jak we śnie. Poczuł przypływ nowych sił i szybko odnalazł swój orszak. Odjeżdżając z polany Mieszko zauważył ogromne, białe kły nieznanego zwierza, być może dzika. Zapowiedział, że wybuduje tu gród z kościołem. Niedługo potem zbudowano w sercu puszczy osadę. Na polanie postawiono kościół pw. św. Wojciecha, a strumień, z którego woda przywróciła księciu siły, nazwano Silnicą. Osadę zaś nazwano Kiełce – na pamiątkę znalezionych tajemniczych kłów. Z biegiem czasu nazwa przekształciła się w Kielce.
Siedlisko Carownica – Kielce: 32 km, 33 min.

Opatów to jedno z najstarszych miast Polski – kiedyś bardzo ważna miejscowość regionu i znany węzeł szlaków handlowych (przebiegał tędy m.in. szlak bursztynowy). Najcenniejszym zabytkiem Opatowa jest romańska trójnawowa bazylika pw. św. Marcina z XII w. – jeden z najznamienitszych przykładów architektury barokowej w Polsce. Na szczególną uwagę zasługują umieszczone w lewej nawie transeptu nagrobki rodziny Szydłowieckich z ciekawą płaskorzeźbą z brązu, tzw. Lamentem Opatowskim. Warto zobaczyć również pozostałości renesansowego systemu obronnego miasta z Bramą Warszawską (niegdyś miasto otaczał kamienny mur z czterema bramami), zespół klasztorny Benedyktynów z XV w., a także Rynek. Atrakcją Opatowa jest podziemna 400-metrowa trasa turystyczna, która powstała na bazie układu dawnych piwnic kupieckich i wyrobisk połączonych na różnych poziomach schodami. Jest to unikatowy przykład architektury podziemnej, zawierający 50 łukowo sklepionych komór, biegnie pod rynkiem na głębokości ponad 14 m. 
Legenda wyjaśnia, skąd wziął się kamień, który do dnia dzisiejszego leży między klasztorem Bernardynów, a Kolegiatą, o którym miejscowi mówią, że diabelski lub czarci. Kiedyś przy ognisku na samym skraju Łysej Góry siedziały opatowskie czarownice i czekały na swojego kompana - diabła Gunbolta. Gdy przybył czarownice dopadły go uśmiechając się, poprowadziły do ogniska, gdzie czekało go umoszczone siedzisko i piekły się całe stosy żab. Kiedy już podżarł zdrowo, sapnął i potoczył wokoło wyłupiastymi ślepiami. No co tam u was słychać - zagadnął po chwili. Czarownice jedna przed drugą zaczęły opowiadać, a skarżyć się na ciężkie czasy. Ale najważniejsze zostawiły na koniec. Otóż najbardziej dla nich nienawistna była kolegiata opatowska, a zwłaszcza jej strzeliste wieże. Niejeden raz lecąc na miotłach w noce bezksiężycowe, rozbijały się o jej potężne kopuły, tłukąc się nieznośnie, a Liszka przy okazji wybiła sobie także dwa ostatnie zęby. Poczęły tedy kumotra prosić: zmiećże tę przeklętą kolegiatę raz na zawsze, niech więcej na ziemi nie stoi. Diabeł zadumał się srodze. Sprawa była nieprosta. Trzeba by było porwać głaz duży a ciężki z Gór Świętokrzyskich, do Opatowa dolecieć i na kolegiatę spuścić. Nie bardzo mu się to uśmiechało, skrzywił się wiec tęgo. Ale wiedźmy jak to baby, nuż diabła przekonywać. I póty go nudziły, aż się diablisko zgodziło. Porwał tedy Gunbolt ciężki głaz górski, rozwinął nietoperzowe skrzydła i począł lecieć w stronę Opatowa. Zrazu leciało mu się dobrze wysoko i lekko. Ale im dalej, tym bardziej głaz mu ciążył i począł mu się wyślizgiwać. Diabeł oddychał coraz ciężej i leciał coraz niżej. Na dodatek wiedział, iż musi do Opatowa dolecieć przed świtem, bo potem moc czartowska nie działa. A noce czerwcowe są przecież krótkie. Poderwał się więc ostatkiem sił do góry i wtedy zobaczył strzeliste wieże opatowskiej kolegiaty. Ucieszył się niezmiernie - już był blisko. Ale na dole w pod opatowskiej wsi na dach kurnika wytoczył się kogut. Zawsze sprawdzał, czy już świta i czy nie trzeba budzić ze snu rozmamłanych i bałaganiarskich kur. Spojrzał więc w lewo, spojrzał w prawo, dostrzegł pierwsze promyki świtu i rozgłośnie zapiał. W diabła jakby grom uderzył, wypuścił co prędzej głaz z rąk i uciekł w czeluście piekielne, a głaz z głośnym pluskiem spadł na pod opatowskie łąki między kościołem i klasztorem Bernardynów a Kolegiatą. I leży tam do dziś.
Siedlisko Carownica – Opatów: 33 km, 30 min.

Szydłów to średniowieczne magiczne miasteczko, nazywane polskim Carcassonne. Nazwę tę Szydłów zyskał dzięki zachowanemu do czasów współczesnych XIV-wiecznemu układowi urbanistycznemu zawierającemu wiele elementów architektonicznych i przestrzennych średniowiecznego miasta. Do najważniejszych zabytków miasteczka należą: mury obronne wraz z Bramą Krakowską, zespół zamkowy (Sala Rycerska, Skarbczyk, Brama Zamkowa), kościół farny pw. św. Władysława, kościół pw. Wszystkich Świętych, a także synagoga.
Według legendy, w dawnych czasach, w okolicach dzisiejszego Szydłowa grasował zbój o imieniu Szydło, mieszkający ponoć w tutejszych jaskiniach. Zbój ten, tak doskwierał kupcom, że w końcu w walkę z nim zaangażował się sam władca na skutek czego Szydło został schwytany. Król ufundował w miejscu pojmania zbója kościół i nakazał wznieść tu osadę, którą odtąd nazywano Szydłowem. 
Siedlisko Carownica – Szydłów: 32 km, 30 min.

Sandomierz to miasto z zabytkami o randze światowej. Jest tu ponad 120 cennych i niezwykłych zabytków architektury z różnych epok. Specyficzny charakter Sandomierzowi nadają kościoły, muzea, budowle, a panorama od strony Wisły należy do najatrakcyjniejszych w Polsce. Zabytkowe jest wszystko – od posadzki w sandomierskiej katedrze, do cegieł w Bramie Opatowskiej. Można również zwiedzać owiane tajemnicą sandomierskie lochy – Podziemna Trasa Turystyczna ma długość 470 m i głębokość do 12 m poniżej poziomu Rynku. Sandomierz jest piękny o każdej porze roku. 
Legenda głosi, że król Bolesław Chrobry, aby uchronić się od najazdów Rusi zbudował gród drewniany i kościół Marii Panny. Przyciągnął tam rzemieślników z Czech oraz Niemiec i utworzył osadę, której nazwa – Sandomierz – pochodzi od miejsca jej lokalizacji: „tam, gdzie San do Wisły domierza”. 
Będąc w Sandomierzu warto wybrać się również w Góry Pieprzowe (tworzą unikatowy w Europie rezerwat geologiczno-przyrodniczy z największym skupiskiem naturalnie występujących gatunków dzikich róż i granatowo owocujących jałowców, powstały 500 milionów lat temu), a także do Wąwozu Królowej Jadwigi (głęboki na 10 m, a długi na 400 m), na urwiskach którego występuje roślinność stepowa, między innymi wisienka karłowata. 
Siedlisko Carownica – Sandomierz: 63 km, 1 godzina.

Będąc w Sandomierzu koniecznie trzeba podjechać do Baranowa Sandomierskiego (30 km, 35 min). Renesansowy bastionowy zamek magnacki w Baranowie Sandomierskim nazywany jest "małym Wawelem", a dawna siedziba rodu Leszczyńskich to światowej klasy zabytek. Zamek wpisuje się w nadwiślański pejzaż i jest otoczony 14 ha parkiem z polem golfowym. Na terenie zamku działa muzeum, w którym można zapoznać się z historią obiektu i jego właścicieli. Jedna z legend opowiada o Wigilii w czasie potopu szwedzkiego. 
Pan zamku, Rafał Leszczyński wyruszył z darami do obozu partyzantów Czarnieckiego stacjonujących w obozie nad Sanem. W zamku pozostała tylko córka Leszczyńskiego i służba zajęta przygotowaniami do wieczerzy. Wtem ktoś krzyknął: "Szwedzi idą". Po chwili do zamku zaczęli wbiegać w panice mieszkańcy Baranowa szukając schronienia. Młoda dziewczyna nie ulękła się, rozkazała zaryglować bramę i poszła do baszty, w której znajdowała się kaplica. Tam zaczęła się żarliwie modlić przed słynącym cudami obrazem Matki Bożej. Gdy Szwedzi przystąpili do szturmu bramy, nakazała otworzyć tajne przejście łączące zamek w Baranowie z Sandomierzem. Wszyscy udali się do lochu, ale sama Leszczyńska poszła nadal modlić się do kaplicy. Wtem w oknie zobaczyła wielką czarną chmurę, która spowiła niebo. Posypał się z niej kamienny grad, który wywołał popłoch wśród Szwedów. Ich zbroje były za słabe, aby oprzeć się spadającym z potworną siłą kamieniom. Najeźdźcy rozbiegli się w popłochu, a zamek i ukrywający się w nim ludzie zostali uratowani. Podczas pasterki wszyscy uroczyście podziękowali Bogu za ocalenie. Podobno ci co stali najbliżej młodej Leszczyńskiej widzieli otaczający ją obłok, który znikł po nabożeństwie.
Siedlisko Carownica – Baranów Sandomierski: 71 km, 1 godzina, 8 minut.

Wiślica to jeden z najstarszych ośrodków plemiennych, a w średniowieczu jeden z najważniejszych ośrodków grodowych, którego początki datowane są na wiek X, legendy zaś dodają jeszcze kilka stuleci. Wiślicę uważa się za centrum pierwszego państwa Wiślan. Z tamtych odległych czasów nie zachowało się nic poza archeologicznymi stanowiskami w miejscach dawnego grodziska. Uwagę przykuwa ufundowana przez Kazimierza Wielkiego gotycka kolegiata pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, w której podziemiach odkryto pozostałości wcześniejszej budowli romańskiej i unikalną na skalę światową płytę podłogową tzw. „Płytę Orantów” z 1170 r. oraz chrzcielnicę. W Wiślicy na uwagę zasługują: pozostałości kościoła św. Mikołaja z X-XII w., Dom Długosza z 1460 r., ufundowany przez kronikarza jako mieszkanie dla wikariuszy kolegiaty wiślickiej oraz gotycka dzwonnica. Wiślica to także miejsce pierwszej polskiej kodyfikacji prawa – tzw. Statutów Wiślickich z 1347 roku. 
Jedna z legend mówi o tym, że w czasie walk o zjednoczenie państwa polskiego na przełomie XIII i XIV w Wiślicy ukrywał się książę Władysław Łokietek. Mieszkańcy byli mu przychylni i życzliwi, a schronieniem dla niego były podziemia romańskiego kościoła pw. św. Trójcy. Pewnej nocy, gdy modlił się przed figurą i doszedł do słów "okaż się nam matką", usłyszał głos z wysokości: "Władysławie, powstań, idź, a zwyciężysz". Gdy Łokietek objął tron kazał zbudować w Wiślicy na pamiątkę nową gotycką świątynię. Według innej wersji książę Władysław miał widzenie we śnie. Matka Boska pocieszyła go zapowiadając szczęśliwy koniec jego walki o zjednoczenie. Po obudzeniu się znalazł obok siebie kamienny posążek Bogurodzicy, który do dziś można oglądać w ołtarzu kościoła.
Siedlisko Carownica – Wiślica: 78 km, 1 godzina, 13 minut.

UE Logo